RUMUNIA BLOG

Rumunia Bicie dzieci w szkole Emigracja Język rumuński Szkolnictwo w Europie

Szkoły w Rumunii. Czy w rumuńskich szkołach biją dzieci?

Szkola Rumunia

Szkoły w Rumunii

System szkolnictwa w Rumuni jest bardzo podobny do Polskiego. Lecimy z materiałem, dzieci mają się podporządkować zasadom i regułom. Podobny nie znaczy taki sam. Uważam jednak, że nasz polski jest nieco bardziej cywilizowany. Dlaczego? Czy w Polsce dochodzą Was słuchy o wrzeszczących nauczycielach a nawet bijących dzieci? Odpowiadając na pytanie z tytułu mojego wpisu- czy rumuńscy nauczyciele biją i wrzeszczą na dzieci, tak, moja odpowiedż jest niestety twierdząca. Nie wiem tego tylko z opowieści kolegów i koleżanek z pracy. Mam synka w pierwszej klasie szkoły podstawowej i niestety opisane wyżej praktyki nie należą do rzadkości. Młode nauczycielki bez krzty cierpliwości wrzeszczą, drą się i posuwają się do czynów przemocy. Szturchanie dzieci oraz bicie ich zeszytami. Wiem, że brzmi to strasznie mimo to takie sytuacje maja jeszcze miejsce, co najgorsze wielu rodziców nie chce wchodzić w drogę nauczycielom. Udają, że nie widzą tej sytuacji ze strachu przed hipotetyczna mściwością nauczycielki.

System edukacji w Rumunii

Jednym z moich najgorszych i najbardziej stresujących sytuacji doświadczyłam w momencie poszukiwania placówki, która byłaby chętna przyjąć mojego synka do szkoły. Zderzyłam się z wielką obojętnością, strachem dyrektorów i wielka niechęcią. Rumunia nie jest krajem emigrantów na taka skalę jak Niemcy, Wielka Brytania czy inne rozwinięte kraje Europejskie. Nawet Polska doświadczona już napływem emigrantów z Ukrainy przyjmuje ich dzieci do przedszkoli oraz szkół. Nikt z tym nie dyskutuje.

Niechęć do dzieci obcokrajowców

Byłam wielokrotnie “”spławiana” podczas rozmów telefonicznych. Pytano mnie, dlaczego nie wybrałam szkoły prywatnej? Czy synek mówi po angielsku? Jak sobie wyobrażam jego edukację? W rezultacie, uwierzyłam, że system edukacji w Rumuni naprawdę nie jest gotowy na ośmiolatka z Polski. Ze względu na fakt, iż byłam często ignorowana musiałam wystosować pismo do Ministerstwa Edukacji w Rumuni. Odpowiedz z Ministerstwa niewątpliwie mi pomogła. Była to moja wycieraczka w każdej rozmowie z dyrekcją szkoły. Powoływałam się na nią za każdym razem.

A dlaczego jest taka niechęć do dzieci obcokrajowców? Ponieważ takiemu dziecku należy poświęcić więcej czasu. Wytłumaczyć na różne sposoby, czasami nawet skorzystać z google translate! Tak prawda nie każde dziecko uczy się w takim samym tempie. Stres związany z nierozumieniem co mówi nauczycielka może być paraliżujący. Z drugiej strony dzieci nie mają obciachu. Nie przejmują się, a przynajmniej nie powinny, jeżeli coś żle powiedzą, nie zrozumieją co się do nich mówi.

Po czasie mogę śmiało stwierdzić, że wybór państwowej placówki był trafiony. Rumuńskie dzieci są bardzo otwarte, nawiązują szybko nowe przyjaźnie, a dzieci obcokrajowców uczą się nowego języka w trybie przyspieszonym :). Nie taki diabeł straszny jak go malują.

Szkoły prywatne

W Bukareszcie, jak to przystało na dużą stolicę, w dobrym tonie jest wysłać dziecko do placówki prywatnej. Szkoły prywatne to nie byle co. Są oczywiście amerykańskie, jak chyba wszędzie, angielskie, francuskie, a nawet greckie! Każda z tych szkół proponuje system nauczania odpowiednio z danego kraju. Należy również nadmienić, że cała śmietanka towarzyska Bukaresztu tam oczywiście uczęszcza. Czy poziom jest lepszy? Zdania są podzielone. Nie zawsze. Niewątpliwym plusem jest poziom jeżyka obcego, zajęcia ze wszystkich przedmiotów w języku obcym. Nie ma co ukrywać to procentuje pożniej.

Pewnego razu jadąc do pracy i przejeżdzając obok znanego prywatnego liceum francuskiego natknęłam się na sytuacje jak z filmu gangsterskiego. Mianowicie, ochroniarz szkoły ( tak tak takie szkoły mają ochroniarzy) urządzeniem do wykrywania ładunków wybuchowych szukał owego pod nadwoziem autobusu. Wyglądało to jakby właśnie miał wjechać co najmniej prezydent Rumuni KLaus Iohanis.

Rumuni lubią czuć się elitarni a do takich właśnie szkół uczęszcza elita. Dzieci celebrytów, znanych aktorów, sportowców, ambasadorów no i oczywiście zamożnych biznesmenów. Za tak prestiżowe wykształcenie należy również słono zapłacić. Mówimy tu o kwotach rzędu 10 000 euro rocznie samego czesnego. Nie uwzględnione jest w tej kwocie wpisowe, obiady, liczne opłaty obowiązkowe.

Byle jaka szkołą prywatna to wydatek rzędu 2 000 pln- 2 500pln miesięcznie. Oceniam ceny tych szkół jako bardzo wysokie, o wiele wyższe niż w Polsce.

Szkoły w Rumunii. Prywatne liceum francuskie w Bukareszcie
Prywatne francuskie liceum w Bukareszcie.

Biedne szkoły państwowe

Czy państwowa szkoła rumuńska jest biedna? Na podstawie mojego doświadczenia twierdzę, że tak. Placówki państwowe nie mają pieniędzy na porządne sale gimnastyczne, wyposażenie oraz co mnie niesamowicie zdziwiło nie istnieje pojęcie świetlicy! A przepraszam. Rumuni jako Europejczycy lubią używać, czy nawet nadużywać anglojęzycznego słownictwa więc to co my rozumiemy przez świetlicę w Rumuni nazywa się AFTER SCHOOL. Prawda że brzmi amerykańsko i pod tym dwoma słowami kryją się iście amerykańskie ceny! Afer school to nic innego jak placówka opiekuńcza, która pełni rolę przechowalni dla dzieci z którymi nie mają co zrobić rodzicie bo pracują. W moim wcześniejszym wpisie Rumunia. Dlaczego wybrałam na emigrację Rumunię?, wspominałam już, że czasami zastanawiam się czy tylko ja pracuję na etacie? Czy tylko ja w ogóle pracuję? Co ci ludzie robią z dziećmi, które kończą zajęcia o 12:00? Przecież nie każdy mieszka blisko szkoły, nie każdy ma dziadków do pomocy.

After school

After school jak sama nazwa wskazuje czyli po szkole lub Before school czyli istnieje również możliwość zajęcia się twoim dzieckiem przed zajęciami. Przywilej ten, a nazwę to przywilejem ze względu na cenę, kosztuje w granicach 1400-1500 lei. Co w naszym przeliczeniu wychodzi jakieś 1 400 złotych. Jest to dla mnie niezrozumiałe dlaczego Państwo Rumuńskie nic z tym faktem nie robi? Dlaczego Rumuni się na to godzą?

Według mnie podatnik, aby zarabiał pieniądze powinien dostać pomoc od Państwa chociażby w kwestii opieki nad dzieckiem. Uważam, że to podstawa. Jest to jedna z tych rzeczy, które mnie niesamowicie denerwują w Rumuni i chyba jestem niepogodzona z tym faktem. Rodzic sam ma zadbać o odbiór tych najmłodszych dzieci po zajęciach. Jeżeli rodziców nie stać na AFTER SCHOOL lub na opiekunkę to ma nie lada problem.

Placówki after school są to firmy prywatne. Spełniają swoją rolę opiekuńczą jak i edukacyjną. POd tym względem nie można im nic zarzucić. Pomagają w lekcjach, uczą, dzieci nawiązują przyjażnie i się rozwijają.

W szkołach prywatnych nie ma oczywiście problemu typu: co zrobić z dzieckiem które skończyło lekcje o 12:00 ? ponieważ za kwotę ok. 2 000 pln minimum miesięcznie! przetrzymają Ci dziecko nawet do 18:00.

Bukareszt zresztą to jak państwo w państwie. Tez ma swoich przyjezdnych imigrantów do pracy tylko z okolicznych miejscowości. Nieoficjalnie dane podają, że codziennie samych przyjezdnych do pracy jest ok 3 mln ludzi. Liczba ta nie uwzględnia mieszkańców Bukaresztu.

Poziom nauczania w szkołach rumuńskich

Poziom nauczania jest wysoki. Szczególnie w szkołach właśnie państwowych. Nauczyciele lecą z materiałem, zadają mnóstwo zadań domowych. Ostrzegano mnie że będzie ”hard”, ale sama nie wiem czy to czasami nie wynika z faktu trzymiesięcznych wakacji?? !! Rok szkolny 2021/2022 zaczął się 13 września a wedle harmonogramu ma się zakończyć 10 czerwca 2022. W tym roku dzieci dostały również prezent od Ministerstwa Edukacji w postaci dwutygodniowych niezapowiedzianych wcześniej wakacji covidowych. Istnieje zatem nadzieja, że wakacje letnie zostaną skrócone chociaż o te 2 tygodnie ku uciesze rodziców.

Gdzie lepiej w Polsce czy w Rumunii?

System nauczania w Polsce jak i w Rumuni jest podobny. Co bym zmieniła, jeżeli mam już porównanie z Polski? Na pewno więcej lekcji wf-u, ponieważ są tylko 2, więcej języka angielskiego, więcej myślenia, prac samodzielnych bez schematu, który trzyma obydwa systemy. Brakuje zajęć z ekologii o środowisku i przyrodzie. Nauczycieli w zasadzie musza wykonać swoją pracę z której zostaną rozliczeni a wyznacznikiem tego jest niewątpliwie wyrobienie podstawy programowej, zarówno w Polsce jak i w Rumuni. Wkuwanie i ślęczenie nad książkami wygląda podobnie w obu krajach, tutaj trzymamy się jednakowo archaizmów.

Moje wskazówki dla przyjezdnych imigrantów z dziećmi:

  • nie dzwoń do Ambasady Polskiej… oni Ci nie pomogą. Mimo, iż Pan konsul był niezwykle uprzejmy i nawet sam do mnie przedzwonił po moim mailowym zapytaniu, poradził mi poszukania placówki prywatnej dla mojego dziecka… Twierdził, że polskie firmy fundują naukę dla dzieci swoich pracowników. Płacą to horendalnie wysokie czesne. Nie wiem ale, ciężko mi w to uwierzyć… może gdy mowa o jakimś prezesie …hmmm
  • jeżeli Twoje dziecko jest w wieku przedszkolnym lub wczesno szkolnym, nie zastanawiałabym się w ogóle tylko posłała je je do placówki państwowej. Dzieci szybko się uczą. Nawet bardzo. Mój synek już mnie poprawia jak źle akcentuję :). Nie wszystkie nauczycielki się drą. Angielski jest ważnym językiem ale prawda jest taka, że przyszłe pokolenia lepiej lub gorzej a będą się musiały nim posługiwać. Znajomość mniej popularnego języka może przynieść tylko same korzyści. Wiem to z własnego doświadczenia 🙂
  • posyłając dziecko do szkoły lub przedszkola pamiętaj, że jako obywatel Unii Europejskiej masz takie prawo. Tak samo jak do dostępu służby zdrowia. Więcej info na wpisie Imigracja po rumuńsku
  • będziesz musiał przetłumaczyć przysięgle na język rumuński następujące dokumenty: akt urodzenia dziecka, świadectwo szkolne z Polski, jeżeli owe posiada. Polecam więcej egzemplarzy.
  • pamiętaj o rejonizacji! Da się to również obejść ale możesz być pewny że jeżeli w Twoim pobliżu znajduję się jakaś szkoła, to muszą przyjąć Twoje dziecko. Taki jest wymóg. Ma to swoje plusy i minusy.
  • jeżeli już wybierzesz szkołę złóż komplet dokumentów o których wspomniałam wyżej do kuratorium z miasta w którym mieszkasz. Więcej informacji znajdziesz tutaj
  • jeżeli napotkasz problemy lub nie wiesz jak się za to zabrać napisz do mnie pomogę Ci 🙂

INNE CIEKAWE WPISY

2 komentarze

  • Reply
    Anna
    16 września 2023 at 23:49

    Angielskojęzyczne szkoły to obecnie koszt nawet 25 tyś. EUR rocznie. Oczywiście sama annual fee. I w przypadku obcokrajowcow najczęściej są opłacane przez pracodawców.

    • Reply
      Karolina Petrescu
      22 września 2023 at 13:29

      tak to prawda. Expaci mają taką możliwość jezeli oczywiście pracują dla pracodawcy który jest chętny opłacić tego typu placówkę.

Zostaw komentarz

1 × 2 =